Urodziny w pracy – co podać?

Oto dwa proste przepisy na urodzinowe wypieki. Ciasto pokrojone i postawione w firmowej kuchni wprowadzi radosny nastrój, a Tobie pozwoli uczcić mały jubileusz w gronie współpracowników.

Pierwszy wypiek zwie się Snikers i smakuje naprawdę pysznie. Wiele osób decyduje się go podać na – pełnym słodkości wieczorze panieńskim. To kulinarne dziełko pasuje też na wieczór kawalerski i wszelkie inne imprezy! Ciasto tworzymy z ½ szklanki cukru, dwóch i pół szklanek mąki, z jednego jajka, z 10 dag margaryny, z jednej łyżki sody, z pół łyżeczki proszku do pieczenia, z trzech łyżek miodu, z trzech łyżek śmietany. Ciasto rozgniatamy, dzielimy na dwie części. Jedną połowę pieczemy przez dwadzieścia minut, na drugą – surową wylewamy masę orzechową i też pieczemy przez dwadzieścia minut.

Masę orzechową zrobimy z 20 dag posiekanych orzechów, 15 dag margaryny, pół szklanki cukru, dwóch łyżek miodu. Wszystko razem gotujemy na małym ogniu przez trzy minuty. Pora na krem: z pół litra mleka odlewamy pół szklanki zawartości i do tego, co zostaje dodajemy  trzy żółtka, cztery łyżki mąki (najlepiej w proporcji: dwie łyżki mąki tradycyjnej + dwie łyżki ziemniaczanej), sześć łyżek cukru oraz cukier wanilinowy. Wszystkie składniki mieszamy starannie, wlewamy na gotujące mleko i – ciągle mieszając – studzimy niczym budyń. Gdy masa jest zimna, trzemy ją z połową kostki margaryny, a także z połówką kostki masła. Przekładamy na zmianę, posypujemy orzechami. Ciacho o tyle pasuje na poczęstunek do pracy, że jest własnoręcznie przyrządzone (co się ceni!), jak również długo postoi w temperaturze pokojowej i wygodnie się kroi na mniejsze porcje.

Innym polecanym smakołykiem jest słodka roladka, którą wszyscy chętnie się poczęstują przy porannej kawie. Sporządzimy ją następująco: sześć łyżek mąki przesiewamy razem z połową łyżeczki proszku do pieczenia. Z sześciu jaj oddzielamy żółtka od białek. Białka ubijamy na sztywno razem z sześcioma łyżkami cukru i ze szczyptą soli. Następnie, pomału dodajemy żółtka oraz przesianą mąkę – oczywiście mieszamy całość drewnianą łyżką i koniecznie machamy w jedną stronę, by nie zważyć produktu. Gdy masa znacznie urośnie, wyciągamy ją na blaszkę i wstawiamy do piekarnika na 200 stopni, na dziesięć minut. Roladkę można przełożyć bitą śmietanę oraz sezonowymi owocami. Dobrze też komponuje się z galaretką, ale z jej nakładaniem poczekajmy, aż ciasto całkowicie wystygnie. Smacznego – niechaj Wasza impreza urodzinowa w pracy będzie miła i… słodka!!!

Winna kolacja firmowa

Nie winna w sensie ponoszenia odpowiedzialności za pracę zespołową, ale okraszona degustacją wybornego wina, rozlewanego pracownikom jako nagroda za skończony projekt, udaną transakcję, intratny kontrakt… Co podać podczas takiego – wieczornego spotkania? Przedstawiamy paletę wykwintnych smaków, które na pewno zadowolą niejedno podniebienie. Dla każdego – coś winnego!

Wina białe wytrawne można serwować schłodzone – zwłaszcza gdy impreza odbywa się w porze letniej i goście pragną przyjemnego orzeźwienia. Amerykańska marka Sauvignon Blanc to najszlachetniejszy szczep białych winogron, gwarantujący doskonałą jakość, która sprawia, że wino jest pełne dojrzałych aromatów melona, świeżych kwiatów. Struktura tego alkoholu cechuje się smakowitą oleistością, solidnością cieczy.

Półwytrwana biel spodoba się zwolennikom łagodnych, acz rozpoznawalnych smaków. Bułgarskie Rose Valley powstaje ze zbieranych ręcznie, szlachetnych odmian winogron. Szczepy rosną na plantacji znanej jako Dolina Róż. Grona dają rześkie wino o jasnosłomkowej barwie. W doznaniu wino jest delikatne, gładkie, o aromacie przypraw i korzeni z bukietem egzotycznych owoców.

Półsłodkie Patras pochodzi z Grecji i odznacza się delikatnym, owocowym aromatem. Jeśli zaś preferujemy wyłącznie czerwone wino i właśnie je chcemy podać naszym współpracownikom, zdecydujmy się na znakomite trunki australijskie, które są starzone w dębowych beczkach. Gęste oraz soczyste, wybuchają aromatami owoców, przypraw, szczyptą wanilii, dopełnione zostały odcieniami niezapalonych cygar i suszonych w dymie śliwek.

Dla koneserów winnych przyjemności polecany jest hiszpański Miguel Torres. To szlachetny trunek z niewielkiej, unikalnej winnicy. Posiada on głęboką, rubinową barwę z refleksami mahoniu, o intensywnym i zmysłowym bukiecie. Bogaty w aromaty konfitur z owoców czerwonych, przeplatających się z nutą starej skóry i trufli, dymnym akcentem w tle. W ustach wino to jest obfite, o gładkich, tłustych garbnikach, które za moment przechodzą w delikatne odcienie korzeni, konfitur i naparu kawy. Przy takich atrakcjach impreza firmowa – z pewnością – stanie się przemiłym spotkaniem towarzyskim. To wino temu winne!

Organizujemy konferencję

Gdy już mamy temat przewodni spotkania, gdy już wiemy, co chcielibyśmy omawiać, rozważać i ustalać podczas naukowo-kulturowych spotkań, pora na przygotowanie całego wydarzenia. Ważne, by działać skutecznie i systematycznie. 

Po pierwsze: dofinansowanie. Staramy się o nie wszędzie tam, gdzie ,,władza” ma środki, które można zainwestować na działalność konferencyjno – szkoleniową. Zwykle takimi funduszami dysponują uczelnie wyższe, szkoły prywatne, instytuty naukowe, ośrodki kultury, firmy, korporacje i punkty projektowe, gdzie realizowane są np. przedsięwzięcia unijne.

Po drugie: nagłośnienie zdarzenia. Dziś, kanałem komunikacyjnym jest Internet. Na rozmaitych stronach, poświęconych polskim oraz międzynarodowym konferencjom, możemy zapoznać się z harmonogramem ogólnodostępnych inicjatyw, jak również z grafikiem działań prywatnych, inicjowanych przez indywidualnych organizatorów lub przedsiębiorców. W każdym razie – w sieci możemy założyć naszej inicjatywie fanpage, możemy wspominać o tym wydarzeniu na rozlicznych forach czy stronach, traktujących o tematyce zbieżnej, pokrewnej.

Po trzecie: wybór miejsca spotkania. Może być to sala konferencyjna w hotelu, w ośrodku naukowym i w tym podobnych miejscach. Wszystko zależy od posiadanego przez Was budżetu oraz od szacunkowej ilości uczestników. W miarę napływania zgłoszeń od osób zainteresowanych konferencją, miejsce spotkania można zmienić na większe lub mniejsze, a warunki wynajmu sali uzgodnić wcześniej z właścicielami całego budynku.

Po czwarte: rozesłanie zaproszeń do wybranych, uczelni, kół zainteresowań. W zaproszeniu winno być jasno napisane, jaki jest zakres tematyczny konferencji, pod czyim patronatem jest ona organizowana i jaki jest udział w kosztach (konferencja płatna / bezpłatna, czy zapewnione jest zakwaterowanie? czy będzie zwrot kosztów dojazdu?).

Po piąte: istotne są dodatki, które towarzyszą konferencji. Chodzi tu o zakup identyfikatorów dla gości oraz prelegentów. Poczęstunek, napoje, materiały konferencyjne – wszystko to buduje atmosferę spotkania i pozostawia trwały ślad po całym wydarzeniu. Zastanówcie się, czy zostanie wydany tom pokonferencyjny. Jaka będzie jego objętość, szata graficzna itp.

Po szóste: ułożenie planu konferencji, usystematyzowanie zgłoszeń od prelegentów, rozważenie czy warto zaprosić eksperta z danej dziedziny, który poprowadzi początkowy i końcowy wykład. Wybór konferansjera dla całego wydarzenia, rozdzielenie ról i sprawowanie pieczy nad przedsięwzięciem, może stanowić nie lada wyzwanie organizacyjne. Warto w tych działaniach otaczać się sprawdzonymi pomocnikami i mierzyć swe siły na… konferencyjne zamiary.

Rejs statkiem z firmowym stadkiem

To dobry pomysł za zintegrowanie zespołu pracowniczego – przynajmniej ma się pewność, że ludzie, po zjedzeniu kolacji i wypiciu paru drinków, nie czmychną od razu do domu, ale czekając na koniec rejsu, wdadzą się w niezobowiązujące rozmowy z kolegami z innych działów, innych pokoi.

Bo ideą integracyjnych rejsów jest zapewnienie pracownikom dobrej rozrywki oraz stworzenie im szansy na miłe spędzenie wieczoru. Czasem organizuje się imprezę, na którą można zabrać osoby towarzyszące, czasem zaś odgórnie jest ustalone, że przychodzimy solo i nastawiamy się na kontakt między sobą. To jest między – dotąd – anonimowymi znajomymi z piętra, z projektu, z kursu.

Rejs stanowi ciekawą alternatywę dla posiedzeń w pubie czy firmowych wypadów do restauracji. Łączy i element gastronomiczny (na pokładzie można zrobić grilla, jest zamawiany catering), z częścią rozrywkową (zdarzają się występy kabaretów, tancerek, jak również wynajem DJ-a, który rozkręca całe wydarzenie i zachęca do tańca).

Warto więc, pod rozgwieżdżonym niebem, poskakać trochę lub powygłupiać z kumplami z pokoju. Może to szansa, by poznać osoby, pracujące tuż obok? Dotąd nie mieliście okazji porozmawiać, więc teraz, nad karkówką lub nad kolorowymi  drinkami, wymieńcie się zawodowymi doświadczeniami. Lub – po prostu – podpytajcie, jak inni godzą pracę z obowiązkami domowymi, jakie mają plany na przyszłość, co lubią robić w wolnych chwilach…

Bywa, że po takim rejsowaniu okazuje się, iż pani z działu kadr to bliska kuzynka naszego sąsiada, a mężczyzna z którym codziennie spotykacie się w kantynie, lubi jazdę na motocyklu i może opowiedzieć kilka ciekawych historii ze swych wycieczek po kraju.

Oczywiście, personel statku czuwa, by podczas całego wydarzenia zachowane były względy bezpieczeństwa. Absolutnie zabronione są skoki do wody, wchodzenie na barierki, wieszanie się na nich czy też stawanie na ławkach – zwłaszcza w momencie, gdy statek przepływa pod mostem. Bywa że paru „śmiałków” – imprezowiczów chce wtedy dotknąć mostu od spodu – przed takim ryzykownym zachowaniem chronią bosmani oraz portowi pomagierzy, zatrudnieni do obsługi imprezy.

Ciekawym pomysłem jest narzucenie uczestnikom rejsu tematu przewodniego – tj. na przykład zasugerowanie, że utrzymujemy cały event w charakterze marynarskim, pirackim lub gangsterskim. Pomysłowo przebrani uczestnicy spływu nagradzani są symbolicznymi – firmowymi gadżetami, a sesja przebierańców stanowić będzie miłą pamiątkę z odbytej integracji.

Najbardziej znane Polki-imprezowiczki

Imprezowanie przestało być domeną mężczyzn. Teraz nikt nie dziwi się, kiedy widzi grupę młodych kobiet, które dobrze bawią się w klubie lub rozweselone spacerują nocą po uliczkach starego miasta, gdzie znajduje się najwięcej lokali oferujących dobrą zabawę. Jak to wygląda „na salonach” polskiego showbiznesu? Która z pań jest najbardziej aktywną imprezowiczką?

Bez wątpienia podium zdobywa Agnieszka Frykowska znana wszystkim jako Frytka, chociaż ostatnio walczy z wizerunkiem Frytki z Big Brothera i każe nazywać siebie Mają. Pani Frykowska próbuje chwytać się różnych sposobów na wylansowanie się w mediach, większość należy zakwalifikować do żenujących, na przykład opublikowanie zdjęć z operacji nosa lub opowiadanie na antenie o swojej diecie odchudzającej i płukaniu odbytu. W tym świetle, popularyzowanie formy rozrywki pod nazwą Body Sushi to mimo wszystko lepszy pomysł na poprawę wizerunku. Zjadanie  sushi z ciała nagiej kobiety (czasami też nagiego mężczyzny) to dość kontrowersyjny sposób na urozmaicenie posiłku, ale nie na co dzień. Pasuje bardziej do hucznych i szalonych imprez urodzinowych lub wieczorów kawalerskich.

Co ciekawe, duszą towarzystwa okazała się córka prezydenta Kwaśniewskiego – Aleksandra Kwaśniewska. Dziewczyna, która całe życie spędziła w atmosferze dobrego wychowania i wysokiej kultury, teraz bryluje na salonach i w towarzyskich kuluarach. Podobno można ją często spotkać w wybranych warszawskich klubach, nawet tych rockowych. Kwaśniewska zaczęła pokazywać się od czasu udziału w show „Taniec z gwiazdami”.

Podobno skora do spotkań w gronie znajomych jest Joanna Brodzik. Do niedawna mówiło się o aktorce, że albo pracuje, albo imprezuje. Razem ze swoim partnerem, Pawłem Wilczakiem, często odwiedzają dobre restauracje na warszawskiej starówce. Brodzik zaliczyła kiedyś wpadkę z zdjęciami zrobionymi przez wścibskich paparazzich. Od tamtego momentu bardziej uważa na dbanie o swoją reputację. Nie trzeba także dodawać, że od kiedy stała się matką uroczych bliźniaków, przystopowała z życiem towarzyskim.