Urodzinowe wojaże

Urodziny to świetny moment na zorganizowanie imprezy tematycznej. Dobrze przemyślane i zaaranżowane przyjęcie z pomysłem, stać się może jeszcze lepszym prezentem, niż materialny upominek.

Czym sugerować się podczas wymyślania motywu przewodniego? Oczywiście gustami samego solenizanta. Zastanówmy się, co najbardziej lubi dana osoba. Jakie są jej upodobania w dziedzinach takich, jak film, muzyka, jakie jest jej hobby, pasja czy chociażby rzecz, która wszystkim się z nią kojarzy.

Załóżmy, że nasz solenizant uwielbia podróże. Idealnym pomysłem na urodziny będzie więc przeniesienie go w najbardziej atrakcyjne zakątki świata. Rzecz jasna nie mówimy tu o typowym zwiedzaniu konkretnego miejsca. W mieszkaniu, w którym będziemy organizować urodziny stwórzmy klimat odpowiedni dla danego, atrakcyjnego turystycznie regionu.

Należy zwrócić tu uwagę przede wszystkim na wystrój wnętrza, poczęstunek, napoje, jak również muzykę.

Pierwsze z pomieszczeń to przykładowo Meksyk. Koniecznie muszą się więc w nim znaleźć kaktusy, kolorowe materiały, sombrera. Głównym trunkiem powinna być oczywiście tequila, która jest tradycyjnym, meksykańskim alkoholem. Poczęstunki powinny być przygotowane z użyciem takich składników, jak papryczki chili, czerwona fasola, kukurydza oraz oczywiście tortilla.

Kolejne pomieszczenie może oddawać klimat tropikalnej wyspy. Tu z pewnością powinny pojawić się palmy, słoneczne, plażowe motywy, drinki z palemką, hawajskie kwiaty i muzyka do tańca hula.

Istnieją dwie możliwości poprowadzenia takiej imprezy. Albo jednocześnie zwiedzamy każde z pomieszczeń-krajów, albo dzielimy imprezę na części i bawimy się po kolei w każdym. Druga opcja jest dogodniejsza chociażby ze względu na muzykę, która wówczas nie będzie zagłuszana przez tę z innych pokojów.

Alkohol na spotkaniu biznesowym – co wypada podać zaproszonym gościom?

Impreza firmowa w gronie znających się osób nie jest, zazwyczaj, trudnym wyzwaniem organizacyjnym. Mniej więcej wiemy już, co kto lubi jeść, pić – wiadomo też, po latach wspólnej pracy, czy lepsze będzie wyjście do klubu czy może trzeba postawić na zespołową grę w kręgle, bilard lub w piłkarzyki… Gorzej, gdy przyjdzie nam nadzorować spotkanie biznesowe.

Wiadomo, że nie będzie wówczas takiej dawki spontaniczności, jaką dopuszcza się wśród stałego zespołu pracowniczego. Wiadomo, że spotykamy się stacjonarnie – to jest w wynajętej lub w specjalnie do tego przystosowanej sali konferencyjno-bankietowej. Jest miejsce, żeby usiąść, pomówić o firmie, wymienić się wizytówkami. Jest też moment, gdy można poluzować krawat i pogrążyć się w mniej oficjalnej rozmowie. Zwykle tym chwilom towarzyszą eleganckie drinki, podawane pod wieczór, gdy business-meeting osiągnął już kulminacyjny moment. Co podać zaproszonym gościom, żeby nie naruszyć biznesowej etykiety?

Najlepsze są drinki z dobrą, szkocką whisky docenianie przez wszystkich, sączone wedle preferencji – wolno i z namaszczeniem, bądź z żywym uznaniem dla tego wytrawnego alkoholu. Alternatywę stanowi też martini, ostre w smaku, a szybkie w działaniu… Oto więc dwie propozycje, jak podać drinki z whisky lub z martini, by trafić w większość  upodobań:
-  Jeśli w planach spotkania jest jeszcze wieczorna kolacja, nic lepiej nie przygotuje organizmu do trawienia, niż aperitif z martini. Shaker lub inne naczynie do mieszania drinków chłodzimy przez kilka godzin w lodówce. Następnie wlewamy doń 50 ml ginu, wyjętego z zamrażalnika i mieszamy go z 25 ml wytrawnego martini. Całość przelewamy do kieliszka na wysokiej nóżce, dekorujemy oliwką, nie mieszamy, a wstrząsamy składnikami.
– Jeśli natomiast dzień chyli się ku końcowi, a my chcemy uczcić ze swymi biznesowymi partnerami pomyślnie przeprowadzone transakcje, nalejmy do kieliszków na burbon smacznej, mocnej whisky. Niczego do niej dodajmy (szkło może być chłodne), nie dekorujmy tego drinka cytryną, nie namyślajmy się za długo nad rozpoczęciem degustacji. Wszak w trakcie spotkania biznesowego rozum idzie w parze z poczuciem satysfakcji, bądź też z walką o to, by ustalić, jak najdogodniejsze warunki współpracy. Dla obu stron. Dobre alkohole mogą w tym tylko pomóc.

Urodzinowa wycieczka do Krakowa

Niezależnie od wieku solenizanta, dobrym pomysłem na jego urodziny, a zarazem na prezent urodzinowy, będzie zorganizowanie wycieczki do Krakowa. Oczywiście opcja ta będzie kusząca jedynie dla kogoś, kto nie mieszka na stałe w tym mieście ;) .

Taka niespodzianko-wycieszka to bardzo ciekawa opcja na urodziny. Kraków nadaje się do tego celu idealnie z różnych względów. Jeżeli solenizant to jeszcze dziecko z pewnością będzie dla niego atrakcją Smok Wawelski ziejący ogniem, zwiedzanie pałacu i oczywiście obiad w McDonald`sie.

Podobnymi atrakcjami chętnie uraczą się nasi dziadkowie czy rodzice, zamieniając jedynie opcję Mcdonald`sa na kawiarnię, restaurację lub teatr czy operę.

Dla młodych imprezowiczów Kraków również jest świetnym miejscem na zabawę urodzinową. Z pewnością odpuszczą sobie oni jednak zwiedzanie, a ich głównym celem będzie odwiedzenie wszystkich najbardziej popularnych krakowskich imprezowni.

Życie towarzysko-rozrywkowe w tym mieście rozkwita już wczesnym wieczorem, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby wybrać się do miasta już znacznie wcześniej i wzbogacić swój plan wycieczki o kino lub inną tego typu, kulturalną rozrywkę. Wszak to Kraków właśnie jest stolicą polskiej kultury od wielu już lat.

Rewelacyjnym prezentem będzie również wycieczka, której główną atrakcją będzie koncert dużej gwiazdy muzyki, które bardzo często koncertują właśnie w Krakowie.

Pomysłów jest wiele i w zależności od tego, gdzie mieszkamy i jakie duże miasto znajduje się w naszej okolicy, możemy się właśnie tam wybrać na urodzinową wycieczkę. Polecam więc również Wrocław, Katowice, Łódź, Gdańsk czy Sopot.

Rozrywka w pracy – integracja czy indoktrynacja?


Żyjemy w czasach, w których wyrażenia takie jak „gospodarka oparta na wiedzy”, „społeczeństwo informacyjne” czy „kapitał intelektualny” krzyczą do nas z każdego nowszego podręcznika ekonomii, poczytniejszego magazynu czy wypowiedzi prezesa transnarodowej korporacji.  Najgłośniejsze z nich - „kapitał ludzki”, urasta niemalże do rangi supersloganu, czy – jak kto woli – superfrazesu, używanego namiętnie wszędzie i przez wszystkich.

Inwestowanie we własnych pracowników to obecnie nie tylko instrument budowania pozytywnego wizerunku przedsiębiorstwa; wielu pracodawców dostrzegło w tych działaniach szansę na osiągnięcie większej korzyści, niż efektywny PR. Najtrafniej oddaje to dewiza „szczęśliwy pracownik to pracownik kreatywny”. Pracownik kreatywny to zaś pożytek dla firmy. Ten prosty mechanizm jest z powodzeniem stosowany m.in przez Google’a.

W 2007 roku magazyn Fortune uznał tego giganta usług internetowych za najlepsze miejsce pracy w Stanach Zjednoczonych i uznawał jego przodownictwo w tym zakresie do 2009, kiedy to Google spadło na miejsce 4. Uzasadnienie tej decyzji jest bardzo proste i brzmi : „Yes, you’re going to work, but you’re also going to have fun as well…”.  Choć większość z nas z pewnością nie posadziłaby obok siebie przy jednym stole słów „zabawa” i „praca”, kierownictwo Google’ a odważyło się na ten mezalians i trzeba przyznać, że wyszła z tego całkiem niezła impreza. Firma dba o dobrą atmosferę  i zapewnia swoim pracownikom liczne przywileje: darmową kuchnię, relaks w pracy (np. dzięki stołom do ping-ponga czy bilarda) i poza nią (np. karnety na fitness czy imprezy integracyjne), a nawet takie udogodnienia jak darmowa opieka nad dzieckiem czy możliwość przyprowadzenia do pracy… psa. O ile niemalże każdy dojdzie do wniosku, że korporacja prowadzi takie działania, gdyż zwyczajnie jej się opłacają, o tyle niewielu potrafi dotrzeć do sedna i wytłumaczyć, jak wydawanie tak ogromnych pieniędzy (ok. 2000 euro rocznie) na darmowe obiady może być korzystne. Odpowiedź jest zawarta w strategii firmy, która najwyżej ceni sobie efektywność. Na podstawie badań dowiedziono, że lepiej zapłacić za  schabowe, niż obniżać wydajność zatrudnionych przez marnowanie czasu na poszukiwanie posiłku na mieście.

Google pieczołowicie buduje swój wizerunek pracodawcy idealnego kusząc możliwością zrelaksowania się w pracy i poza nią. Nie ulega wątpliwości, że dba o dobrą atmosferę  i  komfort swoich pracowników. W polskich warunkach jest to coś w dalszym ciągu niespotykanego. Jednakże należy pamiętać o drugim dnie – wychodząc z współpracownikami na integracyjne piwo, mimowolnie rozmawiamy o … pracy. Firma piecze więc kilka pieczeni na jednym rożnie – buduje pozytywny wizerunek, polepsza kontakty interpersonalne między pracownikami, a jednocześnie wypełnia ich wolny czas rozmowami o charakterze czysto biurowym.  W dłuższym okresie jest to swoista indoktrynacja,która może spowodować huczne zwycięstwo pracy na każdym polu naszego życia.

 

Muzyczne tło imprez firmowych

Aby zabawa podczas imprezy była na najwyższym poziomie, jej organizatorzy muszą postarać się dogranie trzech, najważniejszych elementów – miejsca, muzyki, poczęstunku i napoi. Jeżeli każdy z wymienionych trzech punktów będzie idealnie dopracowany i dopasowany do rodzaju imprezy i jej gości, całościowy sukces organizacyjny mamy już praktycznie w kieszeni.

Ten post chciałabym poświęcić na opisanie sposobu na jak najlepsze uporanie się z punktem drugim , czyli muzyką.

Bez muzyki nie ma zabawy – to prawda oczywista. Muzykę trzeba jednak umiejętnie dopasować do okazji, aby nie popełnić fatalnego faux pas. Jeżeli organizujemy imprezę firmową dla szefów i prezesów, którzy liczą na nawiązanie korzystnych znajomości podczas spotkania, muzyka nie powinna w większym stopniu zakłócać możliwości swobodnego porozumiewania się, ale także nie może panować na sali kompletna cisza. Muzyka powinna stanowić tło. Tego typu eleganckie spotkanie na wyższym poziomie, najlepiej dopełnić kwartetem smyczkowym. Z pewnością zrobi to wrażenie na gościach, którzy nawet jeżeli nie będą przepadali za muzyką klasyczną, to z pewnością będą udawali zainteresowanie, aby podkreślić swoją inteligenckość.

Jeżeli jednak organizujemy integracyjną imprezę, na której ważne jest aby goście poczuli się swobodniej niż w czasie godzin pracy, gdy siedzą za biurkami, możemy wynająć zespół muzyczny.

Nie mam tu na myśli „znanych” zespołów (chociaż oczywiście – czemu nie?), ale zespoły które nagłaśniają takie imprezy jak wesela. Sprawą bezdyskusyjną jest, że muzyka grana na żywo, jest o wiele lepsza niż ta z odtwarzaczy.

Przed wyborem odpowiedniego zespołu należy odpowiednio zapoznać się z ich ofertą. Wszystkie najbardziej interesujące nas informacje znajdziemy na stronie internetowej zespołu.